Ale mam zajawkę na deskę!

Ja mam w ogóle zajawkę na sport. Uwielbiam nawet najnudniejszą formę aktywności czyli spacer. Kiedyś wstydziłam się o tym mówić bo jak to brzmi – lubię chodzić na spacery – zupełnie nie cool 😉 Jak stara babcia jakaś dookoła domu starców na spacerek. No ale teraz postanowiłam się już nie wstydzić tego jaka jestem, więc przyznaję – najbardziej ze wszystkich sportów (chociaż to chyba wcale nie jest sport) kocham spacery!
A wracając do snowboardu, jest w nim coś cudownego, czego nie ma w spacerkach. Jego niedostępność. Bo na spacer sobie można pójść codziennie a na deskę już nie. Ja osobiście jeżdżę tylko raz do roku, a jak dzieci rodziłam i przy piersi trzymałam to w ogóle nie jeździłam 😭 no ale nie narzekam bo tak to kogo bym teraz ciągała po stokach? 😉

Natalia Skrodzka z Marianką w Zakopanem na desce i nartach

Ja mam jakiś dziwny, niezrozumiały dla mnie samej pociąg do różnego rodzaju desek: np windsurfingowa, na której pierwszy raz pływałam z moją najlepszą przyjaciółką Sandrą – dzięki jej tacie bo załatwił nam obóz żeglarski. Miałam wtedy 17 lat – były to jedne z najlepszych wakacji w moim życiu. A teraz w wakacje planuję swój wielki come back do windsurfingu – tym razem z moją córką Marianką. To uczucie wolności podczas sterowania deską windsurfingową jest podobne do tego podczas jazdy na snowboardzie. Na snowboardzie zresztą też pierwszy raz jeździłam z Sandrą na górce w Mrągowie – wtedy byłam już na studiach i potem byłyśmy razem na kilku wypadach. Pozdrawiam Cię Sanderka serdecznie 🙂

O jacie jaką ja miałam kiedyś zajawkę na kitesurfing! Jak pierwszy raz obejrzałam filmik o kitesurfingu na Maui – na płytce dołączonej do gazety o windsurfingu – jeszcze tego samego roku, a miałam wtedy 18 lat zarobiłyśmy kasę w Oriflame i zorganizowałyśmy wyjazd z koleżankami na stopa na Hel, ja żeby spróbować Kitesurfingu – one żeby się opalać na plaży w Chałupach. Była z nami wtedy m. in. Marlena, która z kolei w tym roku zaprosiła mnie na wyjazd do Zakopanego – za co jej ogromnie dziękuję,  było super i poznałam wspaniałych ludzi, których pozdrawiam jeśli to czytają 🙂

Ja osobiście na nartach nigdy nie jeździłam, ale tak jakoś wyszło, że Moja Mania ma 6 lat i jeździ na nartach już drugi sezon i mówi, że jeździ się cudownie, ale za rok przerzuca się na deskę tak jak ja 🙂 (o jaka byłam dumna jak to powiedziała 🙂 ) więc wtedy może poznamy odpowiedź na pytanie co lepsze 😉

 Natalia Skrodzka z córką Marianką na wyciągu w Zakopanem
A po co ja w ogóle piszę tego bloga? Bo mam zajawkę na pisanie 🙂 Dopadła mnie jakiś czas temu i czasem jak mnie coś natchnie to zupełnie nie mogę się opanować. Za pierwszym razem to nie posiadałam jeszcze zeszytu więc myśli przelałam do kalendarza – takiego książkowego w którym każdy dzień jest podzielony na godziny. Zabawnie wyglądał – zapisany do lipca a był dopiero luty, więc jak chciałam wpisywać jakieś spotkanie to wciskałam pomiędzy moje bazgroły. No zorganizowana zbyt dobrze nie jestem 🙂 ale nie martwcie się tak strasznie o mnie i nie przysyłajcie mi w prezencie zeszytów ani kalendarzy 😉 bo od tamtej pory kupiłam już sobie zeszyt, a nawet kilka już zabazgroliłam. Zastrzegam też, że na szczęście te moje napady weny nie są jakieś regularne więc nie będę Was zanudzać zbyt często 😛 Głównie jak za długo odpoczywam – to chyba z nudów 😂 i mojej skłonności do analizowania życia. Czasem ludzie mnie pytają, głowa Cię nie boli od tego ciągłego analizowania wszystkiego? No to odpowiem na forum. Krótko i zwięźle – Nie bo mam na to zajawkę 😂
A już najbardziej lubię opisywać swoje przygody. To mam chyba z dzieciństwa. Uwielbiałam czytać książki przygodowe – podróżowanie na stopa np. no marzyłam o tym po przeczytaniu książki „Podróż za jeden uśmiech” Adama Bahdaja – czytałam ją jak miałam może z 9 lat – ale na stopa zaczęłam jeździć dużo później na szczęście 😉
Wiele marzeń o przygodach mi się jeszcze nie spełniło – marzyłam, żeby być marynarzem 🙂  Co prawda płynęłam na rejsie po morzu Śródziemnym sponsorowanym przez Oriflame – ale to  był luksusowy statek a ja nie byłam załogą tylko gościem – więc daleko mi było do pirata z książki „Wyspa Skarbów” Stevensona.
Być może ktoś z Was zauważył, że zupełnie przeciwnie do zasad pisania tekstów po polsku, powtórzyłam już chyba milion razy wyraz „zajawka”. No bo tak sobie właśnie ostatnio rozmyślałam, że fajnie jak ludzie mają na coś zajawkę, to jest takie zarażające. Np jeden mój znajomy – pozdrawiam 🙂 ma zajawkę na domy z kontenerów – no tak go kręci ten temat, tak bardzo chciałby taki wybudować, że aż chciałoby się mu pomóc w spełnieniu marzenia! Jak chcecie sobie taki domek z kontenera postawić na swoich hektarach to dajcie znać, poznam was 🙂
Ja z kolei mam jeszcze zajawkę na biznes z Oriflame w internecie. W tym celu poszukuje osób chętnych do współpracy. Jeżeli takich znacie, skontaktujcie ich ze mną – sprawicie mi ogromną radość 😊
A co Was kręci? Podzielcie się ze mną w komentarzu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *